piątek, 24 kwietnia 2015

36: Tracy

   Z dedykacją dla Chloe 


    Nazajutrz spotykam się z moim najlepszym przyjacielem - Diego. Odkąd wróciłam na Manhattan, nie zobaczyłam się z nim ani razu. Tęsknię. Jestem ciekawa, co tam nowego u niego, z kim się spotyka oraz co z jego bliskimi… Ogólnie mamy o czym rozmawiać. Taki jest Diego, mój najlepszy przyjaciel, z którym w wieku czterech lat planowałam ślub. To niedorzeczne, że już wtedy myślami skupialiśmy się na przyszłości. Wszystko jednak potoczyło się zupełnie inaczej. I tak jestem szczęśliwa, że pomimo zaistniałych wcześniej wydarzeń, nadal się przyjaźnimy. To wiele dla mnie znaczy. Na prawdę.
     Jestem w Central Parku. Zbliżam się do miejsca, w którym mam się za chwilkę spotkać z Dominguezem. Czy się denerwuje? Nie. Miło będzie go zobaczyć i spędzić razem czas.


piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 35: W czym tkwi problem?

Z dedykacją dla Olivie



- Chcę zobaczyć wszystkie modelki jutro o trzynastej. Nie obchodzi mnie to, że nie wszystkim pasuje. Te, które się nie zjawią, nie będą mogły wziąć udziału w naszym pokazie podczas New York Fashion Week. - Mówię, podczas gdy Annie wszystko to notuje w swoim notatniku.
- Pani Castillo, nie jestem pewna, czy też... - Odzywa się, jednak jej przerywam. 
- Nie obchodzi mnie to. Miały do dyspozycji trzy różne terminy. Trzeba było sobie wybrać jeden z nich, a nie mnie olewać. Teraz to nie mój problem. Mam mnóstwo innych modelek, które z wielką godnością zastąpią te. - Spoglądam na nią po raz kolejny. - A teraz leć. Powiadom wszystkich o tym. 
- Dobrze. - Odpowiada szybko i zaczyna zbierać swoje rzeczy. Opuszcza mój gabinet w mgnieniu oka.


piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 34: Królowa Manhattanu

Z dedykacją dla Maybe no? 



- Aua. - Jęczę cicho z bólu, kiedy upadam na materac.
     Przymykam oczy i tłumię w sobie to nieprzyjemne uczucie. Otwieram je po chwili, kiedy dochodzę do siebie. Dostrzegam stojącego przede mną mojego chłopaka, który spogląda na mnie, podpierając się rękami o kolana.
- Wszystko okej? - Pyta swoim aksamitnym głosem i wyciąga prawą rękę w moją stronę, którą chwytam bez chwili wahania. Stoję na dwóch nogach i cicho wzdycham. 
- Przepraszam. - Mówi, gładząc mnie po plecach. - Nie chciałem.
- W porządku. - Odpowiadam krótko i uśmiecham się delikatnie. - Nadal tylko nie rozumiem po co ten cały cyrk.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 33: Wszystko będzie dobrze

    Z dedykacją dla Phinesis 



    Wpatruję się w niego i wyciągniętą dłoń w moją stronę przez dłuższy czas. Co mam zrobić? Zgodzić się i starać odbudować nasz związek, czy jednak dać sobie spokój? Cholera, nie wiem. Jestem załamana zaistniałą sytuacją. León oczekuje ode mnie, że podejmę bardzo ważną decyzje w ciągu pięciu sekund.
     Zranił mnie już wielokrotnie, nie mam zamiaru przechodzić przez to po raz kolejny. Związki nie są dla niego, skoro nie potrafi wytrzymać z jedną kobietą i się ustatkować. 
- Obawiam się, że już nic nie możemy zrobić. - Mówię nagle. - Nie potrafisz się ustatkować, masz problemy z psychiką.... Nie. Nie chcę mieć faceta, który po kłótni biegnie do innej i zaciąga ja do łóżka. Sorry, ale to nie dla mnie. To cierpienie, ból... - Przerywa mi.


piątek, 27 marca 2015

Rozdział 32: Boisz się mnie?


Z dedykacją dla Oliwii Blanco 



     Wspaniale jest być atrakcyjną kobietą dla innych mężczyzn. Uwielbiam to, kiedy przechodzę ulicami słonecznego Manhattanu i czuję, jak faceci spoglądają na mnie. Niektórzy z większym pożądaniem, inni z mniejszym... I tak to lubię, kiedy odpowiadam im swoim uroczym uśmiechem, albo czasami ignoruję ich sztuczki uwodzenia. Każdy facet jest taki sam, nie ma ideału. Albo może? Jestem ciekawa, jaki jest Jamie. Tak. Teraz to on mnie interesuje i tylko o n.
     Z doświadczenia pochodzi wiedza. - Podpowiada mi moja podświadomość. Kiwam głową z aprobatą i delikatnym uśmiechem. Przecież to idea baroku, a nie XXI wieku. Chociaż? Warto zaryzykować.


piątek, 20 marca 2015

Rozdział 31: Tylko ty i ja

Z dedykacją dla Wiktorii Blanco 



     Popierdolony psychol. Jak można mieć aż tak nie równo pod sufitem, aby mnie śledzić! Okej, doskonale rozumiem to, że ta cała sprawa z tym pozwem działa mu na nerwy, ale to jest już przesada!
     Mocniej zaciskam swoje ręce na kierownicy i ciężko wzdycham. Obmyślam dokładnie plan swojej trasy, kiedy zatrzymuję się na kolejnych światłach. Muszę go jakoś zgubić, a wyjechanie z miasta jest najlepszym sposobem na to.
     Światła zmieniają swój kolor na zielony i zaczynam ponownie szybko jechać. Spoglądam na lusterko i widzę, że nadal nie odpuszcza. No tak, w końcu León Verdas to cholernie upierdliwy facet, który myśli, że zdobędzie wszystko. Prawda jest zupełnie inna. Stracił mnie raz na zawsze.


ARCHIWUM

Obserwatorzy