piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 28: To koniec

Z dedykacją dla Alison 


     To koniec. Koniec mojego związku z Leonem. Koniec z tymi wspaniałymi wieczorami. Koniec ze wspólnymi chwilami. Koniec ze wszystkim. K o n i e c.
     Cholera, kiedy ja tak ostatnio cierpiałam po rozstaniu z jakimś gościem? Nie pamiętam. Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek poczuję to, co teraz. Ból. Jest on okropny.
     Gdybym została tam jakąś minutę dłużej, na pewno rzuciłabym się na niego. Jeżeli planował tak dalej mnie traktować, jak jakiś papier toaletowy, to proszę bardzo. Śmiało! Nie mam zamiaru jednak tego akceptować. Prawdziwy związek nie może tak wyglądać.
     Zazdroszczę jednak Lu. Pomimo tego, że spotyka się z tym słynnym McCain'em, jest jednak szczęśliwa. A ja? Miałam niby milionera, obiekt westchnień każdej kobiety i co? Spędziliśmy ze sobą parę na prawdę cudownych chwil. Czasami na prawdę sądziłam, to właśnie On - ten, na którego czeka każda kobieta, jej przyszły mąż. Trudno. Widocznie moim mężem zostanie zupełnie inny mężczyzna. Pytanie tylko kto?


czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 27: Pokonałam

      Z dedykacją dla Xylie Verdas 



      Ostatnie dni były dziwne, bardzo dziwne. Nie wiem, jak dokładniej mam to wszystko opisać. Mój chłopak - o ile nadal tak mogę mówić o Leónie - nie odzywa się. Od dwóch dni nie dzwoni, nie pisze, nie przychodzi... Nic. Boli mnie to i drażni, bo nie wiem, co mam myśleć na ten temat. Jeżeli nie kocha mnie już, dlaczego nie powie mi o tym? To wszystko jest takie cholernie popieprzone, że sama się już gubię.
       Widziałam tylko jakieś pieprzone zdjęcia na blogach plotkarskich, a tam kto? On i jakaś blondi. Powinnam się martwić? Raczej tak.
       Jeżeli twój chłopak nie odzywa się od dwóch dni, co robić? Siedzieć bezczynnie i wpatrywać się w sufit, kiedy w moim umyśle znajdują się jakieś niestosowne myśli? Przede wszystkim chciałabym wiedzieć co jest powodem tego, że mnie tak unika. Zraniłam go czymś, skrzywdziłam? Nie przypominam sobie tego. W końcu podczas naszego ostatniego spotkania, rozmawialiśmy tylko o tej Elizabeth i tyle. Potem León musiał pilnie wyjść z powodu jakiejś rozmowy z Tajlandczykami.

sobota, 14 lutego 2015

Niespodzianka

Pewnie już część z was wie, ale co mi tam szkodzi napisać? xD
Od dzisiaj swoją działalność ponownie rozpoczyna mój pierwszy blog, który założyłam wspólnie z Natalią! W rocznicę postanowiłyśmy go odnowić :D Nowy wygląd, nowa historia, nowi bohaterowie... Ogólnie wszystko!

Może nie będę was dłużej zatrzymywać, tylko po prostu zaproszę na bloga

Ci, co jeszcze nie przeczytali ostatniego rozdziału... Zapraszam na dół ;)

xAdusiax

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 26: Husley

       Z dedykacją dla Jorgista Forever 



      Spoglądam na Leóna w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Nie mam pojęcia, dlaczego szatyn również zamilkł. Czyżby miał do ukrycia przede mną jakąś rzecz? Romans ze starszą kobietą? W końcu Elizabeth nie pisałaby do niego misiaczku, gdyby nie znaczył dla niej czegoś więcej, niż zwykły przyjaciel.
- Kim do jasnej cholery jest ta kobieta dla ciebie? - Pytam po chwili wściekłym głosem.
         Moje dłonie nadal są mocno zaciśnięte w pięści.
- Już mówiłem.. Przyjaciółką. - Odpowiada.
      Trzymajcie mnie, zaraz mu przywalę.


piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 25: Zbliża się koniec?

     
Z dedykacją dla Van Van 



      Mam problem z jedzeniem. Następnego dnia podczas lunchu z wielkim trudem wmuszam w siebie jogurt. To moja pierwsza strawa od wczoraj.
      Tak na prawdę, nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. León, León i jeszcze raz León. Siedzi mi w głowie. Nie wiem, jak mam to wszystko zrozumieć, tą całą sytuacje z wczoraj. Był jakiś taki inny, dziwny... Jakby nie był sobą. Jeszcze ta wiadomość od kogoś. Kto to? Mała J? Mam nadzieję, że nie. Powinna wiedzieć, że ma zostawić mojego chłopaka w spokoju, inaczej na zawsze ją stąd wyrzucę. Juliet z Constance Billard doskonale wiedziała, że nie warto ze mną zadzierać, a ta? To zupełnie inna Shanon. Silniejsza, pewniejsza siebie... Czyżby mogła stworzyć dla mnie zagrożenie w najbliższym czasie? Oby nie. Nie chciałabym tego. Ostatnią rzeczą której potrzebuję to wojna z tym blond diabłem.


piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 24: Dość

     Panie Grey, to dla Ciebie ;*



    Zmierzam powolnym krokiem w stronę firmy Verdas Company, gdzie umówiłam się z Leónem. Mój ukochany musiał dzisiaj pilnie załatwić parę spraw w firmie, dlatego rano rozstaliśmy się. Nie mam mu tego za złe, całkowicie rozumiem to. Wiem doskonale co to znaczy stać na czele i wszystkiego pilnować. 
      Promienie Słońca muskają moją twarz, co sprawia, że delikatnie się uśmiecham. Jest zimno, jak cholera, w końcu zima tuż tuż. Prawdopodobnie jutro w nocy mają spaść pierwsze płatki śnieżnobiałego puchu, który przykryje mój piękny Manhattan. Trudno, nic na to nie poradzę. Parę miesięcy męki, za to potem ponownie będę mogła wskoczyć w swoje przepiękne sukienki, oraz spódnice, które idealnie podkreślają perfekcyjną figurę.


piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 23: Amulet na szczęście


Z dedykacją dla Katie Verdas
     


     Ostatni nasz wspólny dzień spędzony poza Manhattanem, mija strasznie szybko. Nie mogę w to uwierzyć, że właśnie teraz wracamy do Nowego Jorku jego samochodem. León siedzi za kierownicą, ja zaś podziwiam piękne uroki za oknem oraz po swojej lewej stronie.
      Brak Christiana na Upper East Side powoduje, że jestem szczęśliwa. Na reszcie mam spokój z nim przez jakiś czas. Mam nadzieje, że ludzie z The Blue Camp pomogą mu wyjść z nałogu. Okej wiem, że może Wayne będzie miał mi za złe to, że go wykopałam, ale należało mu się. Po tym co zrobił Ludmile, musiałam jakoś odpowiedzieć, a to był najlepszy z możliwych sposobów.


ARCHIWUM

Obserwatorzy