piątek, 8 listopada 2013

One Shot Leonetta: Nie możemy być razem cz. 4

Z okazji ponad 50 tys wyświetleń, ten One Shot dedykuję wam! <3 <3 <3
Jesteście wspaniali, dziękuję, dziękuję i jeszcze raz wam dziękuję <3 <3
Te queiro mucho, mucho, mucho, mucho! :D

A teraz zapraszam was do ostatniej części tego One Shota ;)
Mam nadzieję, że się wam spodoba :D

* Violetta *
- Wyglądasz cudownie. - Powiedziały do mnie dziewczyny, które właśnie przyszły do mnie.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam, po czym wymusiłam na swojej twarzy uśmiech. Usiadłam na sofie, która znajdowała się w pomieszczeniu.
- Violu, dlaczego jesteś taka smutna? Przecież to Twój dzień. - Powiedziała do mnie Lu, która usiadła obok mnie i objęła ramieniem.
- No właśnie wiem. Od dzisiaj wszystko będzie inne...
- Powinnaś się cieszyć.
- Ale jakoś się nie czuję szczęśliwa. - Spuściłam swój wzrok na dół. Nagle drzwi od pokoju otworzyły się gwałtownie. Do pomieszczenia wszedł zdenerwowany mój tata.
- Wyjdźcie, wszyscy wyjdźcie. - Powiedział. Wszyscy posłusznie opuścili pokój zostawiając mnie i tatę.
- Tato, co się stało? - Zapytałam się, po czym wstałam.
- Nie gniewaj się na mnie. - Odpowiedział. Co się stało?
- Gniewać się? Za co? - Nagle w drzwiach zauważyłam Leona.
- Zostawię was samych. Powinniście to wszystko sobie wyjaśnić. Nie możesz wyjść za Diega. - Powiedział, po czym wyszedł zostawiając mnie i Verdasa w tym samym pokoju.
- Co ty tutaj robisz? - Zapytałam się go.
- Uwierz mi, wcale nie zamierzałem się tu dzisiaj pojawiać ale nawet Twój ojciec uważa, że musimy porozmawiać.
- Jedyne, co ty musisz, to...
- Nie wychodź za niego. - Popatrzyłam się na niego zdziwiona. Do czego on zmierza?
- Leon..
- Nie rób tego.
- Wszyscy na mnie czekają. - Powiedziałam po dłuższej chwili zastanowienia się.
- Owszem ale chcą Twojego szczęścia. Ślub z nim Ci go nie da. Powiedz, że się mylę. - Zaczęłam w głowie analizować wszystko to co on do mnie mówi. - Nie możesz. Wiesz, że powinnaś wyjść za mnie.
- To nie takie proste.
- Wyznałaś mi miłość. Mówiłaś szczerze.
- Tak było. Kocham Cię od zawsze. - Powiedziałam i zrobiłam krok w jego stronę. - Każdego dnia coraz mocniej nawet jeżeli jest możliwe kogoś tak mocno kochać.
- Wyjedź ze mną. Obojętnie gdzie. Ważne, że będziemy razem.
- Nie oczekuję, czy zrozumiesz ale nawet jeśli nie zgodzę się wyjść za niego, nie będę mogła być z Tobą. - Powiedziałam, a na jego twarzy zobaczyłam od razu smutek. - To najtrudniejsza decyzja w moim życiu ale przynajmniej mam obok siebie kogoś kto mnie kocha. Ty też powinieneś kogoś takiego mieć.
- Właśnie na nią patrzę. Stoi przede mną.
- Ja ... - Znowu chciałam coś powiedzieć ale on mi przerwał.
- Pokochałbym to dziecko tak samo jak kocham Ciebie, na prawdę. - Jego ręce powędrowały na mój brzuch. - Proszę Cię, nie rób tego. Będziesz potem tego tylko żałować.  - Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Kocham i jego i Diego ale którego bardziej? Nagle weszła Francesca. Nie zdziwiła się na widok tego, co zobaczyła.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam ale musimy już iść. Samochód na nas już czeka. - Powiedziała włoszka. Ja popatrzyłam się na Leona. Może ma rację, może nie powinnam tego robić? - Wszystko okej?
- Tak, Leon dawał mi swoje błogosławieństwo. - Powiedziałam, po czym wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę wyjścia.

5 minut później
- Co się dzieje, przecież już musimy jechać! - Powiedziałam zdenerwowana do Fran.
- Vilu, na pewno jesteś tego pewna, że chcesz to zrobić? Jestem skłonna pomóc Ci w ucieczce.
- Pogodziłam się ze swoją decyzją i wszyscy inni też powinni. - Odpowiedziałam.
- Dobrze, jeżeli tak właśnie czujesz...
- Tak jest.
- Wiem, że myślisz, że nie możesz być z Leonem z powodu Twojej umowy z Bogiem ale może tylko wykorzystujesz tę umowę aby się uchronić przed zamieszaniem i niepewnością życia, z mężczyzną którego kochasz. - Zamilkłam na chwilę.
- Nauczę się kochać Diega. Jestem tego pewna. Jestem tego również pewna, że on mnie nigdy nie skrzywdzi.
- Nie będzie musiał. Sama się wystarczająco krzywdzisz tym małżeństwem. - Chwyciła mnie za obie ręce spojrzała mi prosto w oczy. - Vilu, cokolwiek się stało między Tobą a Leonem, zawsze byliście ze sobą połączeni. Wszystko przez co przechodzicie, zawsze was prowadzi do siebie. Wiem, że to ryzyko i że się boisz ale nie decyduj się na udawane życie tylko dlatego, że boisz się prawdziwego. - Do pokoju nagle wszedł mój tata.
- Przepraszam, nie mam pojęcia co mnie opętało. - Zaczął się tłumaczyć.
- Dobrze, rozumiem Cię. Chyba nawet rozumiem również, czemu to zrobiłeś. - Wzrok swój skierowałam teraz na Lu. - Ale mimo tych wszystkich sprzeciwów jednak chcę poślubić Diego. - Oboje zamilkli na chwilę.Wiem, że nie są zadowoleni moją decyzją...
- Fran, zostawisz na chwilę mnie i tatę? Muszę z nim porozmawiać. - Zwróciłam się do przyjaciółki. Ona przytaknęła głową i wyszła z pokoju.

* Leon *
   To już koniec, nie mogę nic zrobić. Ona go kocha i wychodzi za Diego... Trudno i tak wiem, że żadnej nie pokocham. Ona zawsze będzie w moim sercu i nikt ani nic tego nie zmieni. Kiedy już wychodziłem, nagle zatrzymała mnie Fran.
- Leon! - Krzyknęła. Zatrzymałem się, po czym odwróciłem w jej stronę. - Gdzie ty idziesz?! Co ty robisz?!
- A co ja mam robić?! Wszystko już przepadło!
- Ale czekaj! Jest coś o czym musisz wiedzieć... - Zaczęła mówić.
- Przecież to i tak już niczego nie zmieni!
- Daj mi dojść do słowa!
- No dobrze, słucham. - Włoszka wzięła głęboki oddech.
- Gdyby Violetta wiedziała, że Ci to mówię, już by nigdy nie odezwała się do mnie.. - Powiedziała, po czym zaczęła mi wszystko mówić.

5 minut później
* Violetta *
- Gotowa? - Zapytał się mnie mój tata przed wejściem do kościoła. Wzięłam głęboki oddech, po czym zamknęłam oczy. Moje życie się zaraz zmieni o 360 stopni.
- Gotowa. - Odpowiedziałam po chwili. - Nie pozwól mi upaść.
- Nigdy. - Chwycił mnie mocno, po czym zaczął powoli prowadzić do ołtarza, przy którym stały już dziewczyny ich partnerzy oraz mój przyszły mąż wraz z księdzem. Kiedy doszliśmy już do ołtarza, tata dał moją rękę Leonowi... Nie Leonowi, to znaczy Diego! Dał rękę Diego, który z uśmiechem stanął wraz ze mną przed ołtarzem. Kiedy wszyscy usiedli, ksiądz zaczął mówić:
- Zebraliśmy się w obliczu Boga i wiernych, aby połączyć tych dwoję węzłem małżeńskim. - Zaczął mówić ksiądz. - Jeżeli ktoś z obecnych zna powód, że małżeństwo nie powinno być zawarte, niech przemówi teraz albo zamilknie na wieki. - Popatrzyłam się w stronę wyjścia. Tam w drzwiach zobaczyłam Leona. Widziałam na jego twarzy smutek. Spuścił głowę na dół. Nikt się nie sprzeciwiał, więc ksiądz mógł dalej kontynuować.
- Czy ty Diego Domiguezie bierzesz sobie za żonę tę oto Violettę Castillo i przyrzekasz jej miłość wierność i posłuszeństwo oraz to, że nie opuścisz ją aż do śmierci?
- Tak. - Odpowiedział z uśmiechem. Teraz kolej na mnie.
- Czy ty Violetto Castillo bierzesz sobie za męża tego oto Diego Domigueza i przyrzekasz mu miłóść, wierność i posłuszeństwo oraz to, że nie opuścisz go aż do śmierci? - Zamilkłam. Poczułam nagle w gardle gulę. Nie mogłam nic wydusić. Spojrzałam w stronę drzwi. Leona już tam nie było. Spojrzałam na Tomasa, którego dostrzegłam na widowni. Przytaknął mi głową. Chyba wyczytał moje zamiary. Po chwili znowu spojrzałam na Diego, który spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Przepraszam. - Szepnęłam, po czym zaczęłam biec w stronę wyjścia. W środku zaczął się szum i chaos. Przed kościołem zauważyłam Tomasa, który jakimś cudem szybciej wyszedł niż ja. Otworzył mi drzwi samochodu, po czym sam usiadł na miejscu kierowcy.
- Wiedziałem, że tak zrobisz. Bardzo dobrze. - Powiedział do mnie mój przyjaciel.
- Nie mogłam nic powiedzieć. Kocham tylko i wyłącznie Leona Verdasa. - Odpowiedziałam.
- Panna młoda powinna być obok pana młodego, prawda? - Zapytał się mnie, po czym na mnie popatrzył. Nie zrozumiałam za bardzo o co mu chodzi.
- Eee no tak ale nie rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. - Powiedziałam.
- To, że powinnaś być obok Verdasa. Teraz to się stanie. - Uśmiechnął się.
    Nagle zauważyłam, że zatrzymaliśmy się pod wieżowcem, w którym mieszka Leon. Tomas wysiadł i otworzył mi drzwi. Chwycił mnie za rękę, po czym zaprowadził pod same drzwi do apartamentu Verdasa. Kiedy staliśmy już przed nimi, Tomas otworzył je za pomocą kluczy (moich kluczy, które nie wiem jakim cudem znalazły się w jego ręku). Weszliśmy do środka i zauważyłam Leona, który siedzi w salonie z głową schowaną w rękach.
- Dlaczego? - Zaczął mówić do siebie. Chyba nie usłyszał to, że przyszłam. To dobrze. Po cichu podeszłam do kanapy, na której usiadłam obok swojego ukochanego.
- Dlaczego ja Cię tak cholernie kocham? - Zapytałam się go. On słysząc mój głos od razu podniósł wzrok na mnie.
- Co ty tutaj robisz? Czemu nie jesteś z Diego? - Zapytał się mnie.
- Przyszłam, bo nadszedł czas, żebym była z Tobą szczera. - Położyłam swoją rękę na jego ramieniu. On na nią spojrzał, a potem głęboko w oczy. - Kocham Cię. Jestem w Tobie zakochana. Próbowałam to zwalczyć, uciekać ale nie mogę i już dłużej tego nie chcę.
- Więc co?
- Więc teraz możemy już być razem. - Na twarzy Leona nadal nie pojawił się uśmiech. Zaczynałam się powoli bać. Co jest? - Nie chciałeś tego?
- Chciałem ale nie chciałem niszczyć Twojej bajki z Diego.
- Nic nie zniszczyłeś. Teraz dzięki Tobie ona nabiera kolorów. - Pogłaskałam go po policzku. Po chwili Leon podniósł swój wzrok i popatrzył się na mnie.
- Przepraszam... - Powiedział po chwili. - Nie możemy być razem. - Szepnął. Po moim policzku spłynęła łza. Nie rozumiem go. Po cholerę mówił to wszystko, że mnie kocha?! Udawał przez ten cały czas?!
- Ale Leon... - Zaczęłam mówić przez łzy.
- Nie powinienem był. Wszystko zniszczyłem.
- Nic nie zniszczyłeś! Ile ja mam to razy powtarzać?!
- Wybacz mi jeszcze raz ale nic z tego raczej nie będzie... - Powiedział po czym wstał i wyszedł z mieszkania. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Dlaczego on mi to zrobił?
    Obudziłam się nagle w sypialni. Wzięłam swój telefon do ręki i popatrzyłam na wyświetlacz. Była 2:45. A więc to wszystko to tylko zły sen? Po chwwili zauważyłam, że ktoś obok mnie leży w łóżku. Dokładniej przyjrzałam się tej osobie. Był nią Leon. Otworzył po chwili oczy, po czym spojrzał na mnie zaniepokojony.
- Kochanie, co się stało? - Zapytał się mnie, po czym objął swoim ramieniem.
- Miałam zły sen. - Spuściłam swój wzrok, po czym skierowałam na swoją prawą rękę, na której była obrączka. Leon miał taką samą. Mój ukochany mąż pogładził mnie po policzku.
- Spokojnie, jestem tutaj obok Ciebie. - Szepnął, po czym pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się. Nagle drzwi od naszej sypialni powolutku się otworzyły i zobaczyliśmy w nich naszą malutką czteroletnią córeczkę - Rose, która w ręce trzymała swojego misia. Jest normalnie kopią Leona. Zachowała po nim te jego piękne szmaragdowe oczka.
- Mamuś, tatuś, ja nie moge spac. - Powiedziała swoim ślicznym głosikiem.
- Chodź tu do nas kochanie. - Odpowiedział Leon, po czym nasza córeczka pędem wdrapała się na nasze łóżko. Położyła się obok mnie i Leona po środku. Po jakiś pięciu minutach nasza kruszynka już spała.
- Kochanie. - Szepnął do mnie Leon.
- Tak?
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - Odpowiedziałam, po czym złączyliśmy nasze ręce ze sobą i po chwili zasnęliśmy.

-----------------------
No i bu xD
Natchnęło mnie na to, żeby napisać dzisiaj ostatnią część tego One Shota xD
Mam nadzieję, że się wam on spodoba :P
Dziękuję jeszcze raz za ponad 50 tys wyświetleń <3 <3
Kocham was! <3 :*
Czekam na wasze opinie no i do następnego rozdziału :*

xAdusiax



18 komentarzy:

  1. piękny <3 na prawdę cudowny <333333

    OdpowiedzUsuń
  2. matko popłakałam się :) , Rewelacja !!!! <333
    Genialnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisze jedno słowo A więc Genialne *.*
    i love it ^.^
    Gratulacje Ciacho :3

    OdpowiedzUsuń
  4. One shot super!! Dodasz jeszcze dzisiaj rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój Boże tego to się nie spodziewałam, totalnie mnie zaskoczyłaś.
    Cały One Shot był boski a szczególnie zakończenie takie kochane<3
    Czekam na następny rozdział<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie to wzruszające . Piękne po prostu !!
    Rewelacyjny One Shot!!
    Czekam na nowy rozdział ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny :***
    Jesteś genialna :)
    Jak czytałam o tym , że Leon jej nie chcę to ja takie coś : CO ?!
    Ale później taka ulga :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest on po prosu przecudownyyy... Nie wiedziałam, że będziesz mieć taką wenę na to wszystko, te 4 części One Shota, ale już nigdy w ciebie nie zwątpię.
    Czekam na rozdział...
    Zuza
    PS Zapraszam do mnie na bloga, jest konkurs http://leonetta-tequiero.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś super to jest genialne cudo *.* plis zajżyj do mnie

    OdpowiedzUsuń
  10. To było piękne!!!
    Akurat sobie rano zrobiłam popcorn i patrze oneshot czytam i zajadam popcorn :D
    Normalnie taka przygoda.
    Świetny!!! Poryczałam się kilka razy ;/
    Kocham Cię!!!
    ~Holly

    OdpowiedzUsuń
  11. Super ten on shot był na prawdę cudny mam nadzieje że wstawisz dzisiaj nowy rozdział .

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej :) Informuję Cię, że zostałaś nominowana przeze mnie do LBA na moim blogu : http://viluenmimundo.blogspot.com/ Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu! :D http://tinita-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bedzie dziś rozdział ???? <3

    By: Iśka :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi ale dzisiaj jednak nie będzie... ://
      Jutro za to na 100 % ;)

      Przepraszam jeszcze raz...
      xAdusiax

      Usuń
  15. Super czekam na next.Zapraszam do mnie http://leonetta23.blogspot.com/, proszę odwiedźcie.dopiero zaczełam jest narazie tylko prolog.

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne to!!!
    Kobieto stwierdzam fakt że masz wielki talent.
    Piękny ten cały One Shot.
    Dłuższego w życiu nie czytałam (w sensie że 4 części :3 )
    Z niecierpliwością czekam na nowy rozdzialik.
    Zapraszam : http://leonetta13.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

ARCHIWUM

Obserwatorzy