piątek, 27 września 2013

One shot Leonetta - ,, Może to przeznaczenie? "

4 lata wcześniej
* Violetta *
    Jak na dziewczynę, która ma aktualnie 17 lat, czuję się zagubiona. Leon jest szczęśliwy z Larą, a ja chodzę niby z Diego. Tęsknię za nim. Często pojawia mi się w głowie pytanie, czy jeszcze kiedyś do siebie wrócimy? Codziennie wieczorem myślę o nim. Często go widzę, jak np. śpiewam z Diego. Jestem tego pewna, że kocham go cały swoim sercem ale czy on to odwzajemnia?

Wieczorem
   Codziennie wieczorem siedzę i piszę różne rzeczy w swoim pamiętniku. Dzisiejszy dzień był prawie tak jak każdy inny. Jutro mamy iść w ramach zajęć wokalnych, do klubu karaoke. Angie dobrała już jak w pary, jednak nie chciała nikomu nic powiedzieć kto jest z kim. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi śpiewać z Leonem, nie potrafiłabym mu spojrzeć w oczy i udawać, że jestem szczęśliwa. Poza tym mogę się założyć, że przyjdzie razem z nim jego dziewczyna, która nawet nie chce dopuścić do jakiejś naszej rozmowy.
   Zaczęłam od początku przeglądać swój pamiętnik. Od tych pierwszych chwil po powrocie do Buenos Aires, aż do mojego pierwszego pocałunku z Leonem. Czytając ten wpis poczułam się tak jakby stało się to jakieś 5 sekund temu. Myślami przeniosłam się do tamtego wydarzenia. Nagle moje rozmyślania przerwał dźwięk mojego telefonu. Popatrzyłam na wyświetlacz. Dzwonił on. Niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę.
V: Halo?
L: Violetta?
V: Tak, hej Leon. Stało się coś, że dzwonisz do mnie?
L: Nie, to znaczy tak... Słuchaj, bo jest taka sprawa.
V: Jaka sprawa?
L: Czy ty chciałabyś wrócić do tego co było między nami?
V: Leon, ja...
L: Widzę to po Tobie. Widzę jak na mnie patrzysz. Wiem, że coś nadal do mnie czujesz.
V: Leon, jesteś szczęśliwy z Larą, a ja z Diego. Nie chcę, Ci odbierać tego. Powinieneś się cieszyć, że masz taką cudowną dziewczynę obok siebie. 
L: Violetto, ale zrozum..
V: Nie Leon, to ty zrozum. Nie mam zamiaru Ci tego odbierać. Chcę Twojego szczęścia i jeżeli ty jesteś z nią szczęśliwy, to bądź. Ja nie mam tutaj nic do gadania...
L: Violetto, ale ja...
V: Nie, to nie ma sensu. Jutro mamy ważne zadanie do zaliczenia. Na pewno pójdzie Ci świetnie i Lara będzie z Ciebie zadowolona. A teraz przepraszam ale muszę już kończyć.
L: Violetto, wysłuchaj mnie chociaż...
V: Do jutra. Cześć.
   Czy dobrze zrobiłam tak postępując?

* Leon *
   Tęsknię za Violettą. Ona nadal zajmuje miejsce w moim sercu, które bije tylko dla niej. Dlaczego jestem z Larą? Może tylko po to, żeby zapomnieć o Violettcie? Nie potrafię. Nie mogę, i nie chcę o niej zapominać. Kocham tylko ją.
   Leżąc na łóżku, w głowie zaczęła kręcić mi się piękna melodia. Postanowiłem nie czekać, tylko wziąłem gitarę od razu do ręki i zacząłem grać to co dyktowało mi moje serce. Spisałem chwyty i postanowiłem zasnąć. Zobaczymy, co przyniesie jutrzejszy dzień. Kocham ją i wiem, że się tak łatwo nie poddam.

* Violetta *
   Po głowie zaczął mi krążyć jakiś tekst piosenki. Nie wiedziałam jakiej, więc postanowiłam spisać go w pamiętniku. Zaczęłam pisać. Pierwsze słowa zajęły mi najdłużej czasu lecz po chwili moja ręka już robiła to sama. Patrzyłam jak kartka zaczyna się zapełniać atramentem. Słowa były przepięknie, opisywały moje uczucia do niego.
    Położyłam się na łóżku. Otworzyłam sama nie wiem czemu na stronie z jego zdjęciem. Delikatnie opuszkiem palców dotknęłam jego pięknej twarzy. Uśmiechnęłam się. Przed samym zamknięciem sama nie mam pojęcia czemu ale pocałowałam zdjęcie.
   Pamiętnik odłożyłam na półkę i zaczęłam myśleć o nas. Po jakiejś chwili zasnęłam.

* Sen Leona i Violetty *


4 minuty później
* Narrator *
    Oboje obudzili się nagle po skończonej piosence. Uśmiechnęli się. Ona wzięła do ręki swój pamiętnik i zaczęła szlifować tekst, a on chwycił za gitarę i wprowadził małe poprawki do chwytów. Oboje byli zadowoleni z efektów swojej pracy. Nie wiedzieli, że przyśniło im się to samo. Może to przeznaczenie?
     Po jakiejś chwili rozmyślania oboje chwycili równocześnie za telefon. On wybrał numer do niej, a ona do niego. Kiedy mieli już naciskać zielone słuchawki, popatrzyli się na godzinę. Była 23. Postanowili nie robić tego, tylko porozmawiać jutro.
     Odłożyli swoje komórki na komody i zasnęli myśląc na temat tego, co im się przyśniło.

Następnego dnia
* Violetta *
 - Mówię Ci Fran, ten sen był cudowny, a co dopiero ta piosenka! - Skończyłam właśnie opowiadać swojej przyjaciółce. Była wprost wniebowzięta. Przypomniała jej się sytuacja z poprzedniego roku, kiedy obojgu nam przyśniło się ,, Podemos ''. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym.
- Kochana, to przeznaczenie! Słuchaj, muszę znaleźć Marco i z nim porozmawiać. Zobaczymy się potem, tak? - Zapytała się mnie. Uśmiechnęłam się do niej. Przytuliłyśmy się i wyszła z jednej sal studia. Podeszłam do keybordu. Na pulpicie położyłam swój pamiętnik, z którego wyjęłam kartkę, na której były zapisane słowa.
   Na początku melodia nie komponowała się idealnie z tekstem. Przerwałam grę. Odgarnęłam włosy do tyłu i popatrzyłam się jeszcze raz w tekst. Zamknęłam oczy i położyłam swoje ręce z powrotem na keybordzie. Melodia zaczęła sama płynąć. Po chwili dołączyłam słowa.

Tanto tiempo caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí


* Leon *
  Kiedy przekroczyłem próg drzwi studia, usłyszałem melodię ze swojego snu. Nie mogąc uwierzyć, że ktoś gra to co mi się wczoraj śniło, ruszyłem do miejsca z którego dochodziły dźwięki przepięknej melodii.
  W środku sali zobaczyłem ją. Stała przy keybordzie i jak zwykle swoim anielskim głosem śpiewała dokładnie to samo, co mi się śniło. Miała zamknięte oczy. Postanowiłem wejść do sali.

El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol

 
~ Dobra, teraz albo nigdy ~ pomyślałem sobie i zacząłem wraz z nią śpiewać.

Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj.


  Kiedy zacząłem śpiewać swoją część, Violetta otworzyła oczy. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Po chwili oboje zaczęliśmy śpiewać patrząc sobie prosto w oczy. To było coś magicznego.

Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es

Amor 

  
  Zakończyliśmy śpiewać. Oboje uśmiechnęliśmy się do siebie. Postanowiłem zbliżyć się do niej. Violetta zauważyła to i zrobiła również to samo. Nasze usta spotkały się w czułym, a zarazem delikatnym pocałunku. Oboje tego pragnęliśmy. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, uśmiechnąłem się do niej. Ona podeszła do mnie i się do mnie przytuliła. W końcu mogłem objąć tą przepiękną delikatną kruszynkę. W końcu!
- Leon, ale jak ty? - Zapytała się mnie.
- Śniła mi się ta piosenka dzisiaj w nocy. - Powiedziałem, po czym zauważyłem na jej twarzy prześliczny uśmiech.
- Mi też! Może to przeznaczenie?
- Na to wynika. Pamiętasz co było z ,, Podemos " ?
- Jak mogłabym o tym zapomnieć. To było coś cudownego! Ale Leon my nie możemy, przecież ty jesteś z... - Zaczęła mówić lecz musiałem jej przerwać.
- Z Tobą. Zerwałem z Larą. Chciałem Ci to wczoraj powiedzieć lecz nie dałaś mi dojść do słowa. - Violetta oderwała się z moich objęć. Chwyciłem ją za ramiona tak, że patrzyła się teraz prosto w moje oczy. - Violetto kocham Cię i nigdy nie przestanę. Nie mogę przestać o Tobie myśleć. Zrozumiałem, że mój związek z Larą, to była wielka pomyłka. Wiem, że moje serce bije tylko dla Ciebie. Kocham Cię! - Zauważyłem na jej twarzy pojawiający się uśmiech i łzę, która spłynęła jej po policzku. Od razu ją starłem i się uśmiechnąłem do niej. - Dasz mi tą drugą szansę? Możemy do siebie wrócić? - Zapytałem się jej. Ona nic nie odpowiedziała, tylko wtuliła się we mnie. Mogę mieć pewność, że to jest jej odpowiedź.
   Nagle w drzwiach zauważyłem Diego. Nie był zadowolony na ten widok. Violetta od razu się oderwała. Spojrzała na niego.
- Wiedziałem, że tak będzie. Widzę, że jesteś z nim szczęśliwa. Nie mam zamiaru stawać wam na drodze. Kochacie się, to widać. Jesteście dla siebie stworzeni. - Powiedział, po czym wyszedł z sali zostawiając nas samych. Odwróciła się do mnie i pocałowała mnie jeszcze raz delikatnie w usta. Mogę mieć pewność, że od teraz będziemy ze sobą już długo.

6 lat później
    W najbliższych dniach na świat przyjdzie nasze dziecko. Będzie to córeczka. Z Violettą tworzymy szczęśliwe małżeństwo. Mamy firmę i za niedługo na świat przyjdzie nasza mała kruszynka. Pamiętam ten dzień, w którym się dowiedziałem, że zostanę tatą.
    Postanowiliśmy się wybrać z moją ukochaną na obiad do naszej ulubionej restauracji. Violetta od kilku dni była bardzo zabiegana. Nie wnikałem głębiej, bo sam byłem zajęty sprawowaniem w firmie.
   Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy stolik, który był dla nas zarezerwowany. Widziałem po mojej żonie, że coś ukrywa. 
- Kochanie stało się coś? - Zapytałem się jej. Chwyciłem ją za rękę i spojrzałem jej prosto w oczy. 
- Nie, a czemu tak sądzisz? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie, po czym uśmiechnęła się do mnie. Nagle do naszego stolika podszedł kelner z kartami menu.
- Dzień dobry, co zamawiają państwo? - Zapytał się nas. Popatrzyłem się na moją żonę, a ona przytaknęła głową. Wcześniej już się umówiliśmy, co zamawiamy. 
- Poprosimy raz spaghetti i lampkę czerwonego wina. - Powiedziałem. Kelner zapisał zamówienie. Już miał odchodzić ale nagle zatrzymał go głos mojej żony.
- A ja poproszę jeszcze oprócz tego: Spaghetti Carbonare, dwa razy pierogi ruskie, dwa razy creme brulee i trzy croissanty. Aha i do picia poproszę dwa soki pomarańczowe świeżo wyciśnięte. I bym zapomniała. Na sam koniec poproszę kilogram odtłuszczonego sera białego. - Powiedziała. Spojrzała na mnie. - No co, muszę dbać o linię. - Dodała. Popatrzyłem się na nią zdziwiony. Przecież ona tyle nigdy nie jadła! Zawsze to ledwo możemy zjeść spaghetti, a ta jeszcze zamawia coś innego. Kelner zdziwiony aż tak dużym apetytem mojej żony zapisał nasze zamówienie, po czym odszedł do kuchni. 
- Muszę iść do łazienki. - Powiedziała, po czym wstała z krzesła i ruszyła do łazienki. Wróciła po jakiś pięciu minutach. Zajęła swoje poprzednie miejsce, po czym spojrzała na mnie pytająco.
- Kochanie, coś nie tak? - Zapytała się mnie.
- Nie, wszystko okej. Dziwię się tylko, skąd u Ciebie aż taki duży apetyt. 
- No co? Jestem głodna. - Powiedziała, po czym wyjęła z torebki lusterko i się w nim przejrzała. 
- Zawsze to ledwo możesz zjeść spaghetti. Jak ty to zamierzasz zjeść?
- Zobaczysz, spokojnie. - Odpowiedziała z uśmiechem.

50 minut później
    Właśnie skończyliśmy jeść. Moja żona kończyła dopijać drugą szklankę soku pomarańczowego. Jak ona zmieściła aż tyle jedzienia?! Zapłaciliśmy za rachunek i wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu. Ja jak zwykle usiadłem na miejscu kierowcy, a ona pasażera. Postanowiłem zacząć rozmowę.
- Kochanie, dobrze się czujesz? - Zadałem jej pytanie. Popatrzyła się zdziwiona na mnie.
- Tak, a czemu się pytasz?
- No bo może jesteś chora?
- Ja? Chora? Proszę Cię. Jestem zdrowa jak ryba! - Odpowiedziała szczęśliwa.
- Coś mi nie pasuje aż tak Twój duży apetyt. Albo ty jesteś chora.. - powiedziałem, po czym do głowy przyszło mi jeszcze inne rozwiązanie - albo... ty jesteś w ciąży. - Dokończyłem. Violetta popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła do mnie.
- Niespodzianka. - Odpowiedziała.
- Ja, ja, ja zostanę tatą? - Byłem aż taki szczęśliwy, że nie mogłem w to uwierzyć! Przytaknęła głową. - Zostanę tatą! - Krzyknąłem szczęśliwy. Pocałowałem Violettę, po czym jej brzuch, w którym rozwijało się nasze przyszłe dziecko.

- AAAAAAAAAAAAAAAAAA! - Moje rozmyślania przerwały mi nagle krzyki mojej żony, która właśnie pojawiła się obok mnie. Podbiegłem do niej szybko i objąłem ją swoim ramieniem.
- Kochanie, co ci jest? - Zapytałem się jej.
- Leon?
- Tak?
- Bierz rzeczy, jedziemy do szpitala! Wody mi odchodzą! - Krzyknęła. - AAAAAAAAAA! - Ucieszyłem się bardzo. Nasza córeczka chcę już wyjść na świat. Szybko chwyciłem za torbę, która była już dawno spakowana na wszelki wypadek, wziąłem kluczyki i poszliśmy do samochodu. Od czasu do czasu słyszałem krzyki mojej żony.
- Kochanie? - Zapytała się mnie.
- Tak?
- Możesz jechać szybciej?
- Staram się jechać najszybciej jak mogę.
- Leonie Verdas, jeżeli zaraz nie przyśpieszysz tego samochodu, to przyrzekam, że walnę Cię w  tą twoją piękną twarz! - Krzyknęła wściekła. Ach, jak ta ciąża potrafi zmieniać nastrój. - Kochanie wiesz jak Cię bardzo kocham. - Dodała po chwili miłym głosem. Po jakiś 10 minutach byliśmy już na miejscu.

8 godzin później
   Siedzę na korytarzu wraz z naszymi rodzicami. Nie mam pojęcia co z moją żoną. Urodziła już, czy nie? Martwię się.
- Pan Leon Verdas? - Usłyszałem głos pielęgniarki, która właśnie pojawiła się obok mnie. Przytaknąłem głową i podniosłem się z krzesła. - Ktoś chce się z Panem zobaczyć. - Dodała z uśmiechem. Violetta już urodziła! Popatrzyłem się w stronę naszych rodziców. Wszyscy dali mi znak, żebym jako pierwszy poszedł sprawdzić co u mojej żony.
  Wszedłem do pokoju. Na łóżku leżała ona i trzymała w objęciach małą kruszynkę. Spała. Moja ukochana uśmiechnęła się do mnie. Szybkim krokiem podszedłem do łóżka, w którym leżała moja żona i usiadłem na krzesełku obok.
- Cześć. - Szepnęła z uśmiechem Violetta.
- Hej. - Odpowiedziałem również cicho.
- Ktoś chce się z Tobą poznać. - Powiedziała, po czym dała mi na ręce kruszynkę owiniętą w różowy kocyk. Na jej widok uśmiechnąłem się.
- Ona jest taka cudowna.. - Powiedziałem. Byłem taki szczęśliwy tym wszystkim. - Tak samo jak mamusia. - Dodałem patrząc się w jej stronę z uśmiechem.
- I tatuś. Choć tu obok mnie. - Powiedziała, po czym przesunęła się troszkę w lewą stronę, dając mi miejsce. Zrobiłem to o co mnie poprosiła. Oboje leżeliśmy w łóżku. Ja trzymałem naszą kruszynkę, a Violetta wtuliła się w moje ramię. Po jakiejś chwili nasza córeczka otworzyła swoje oczka. Były koloru zielonego. Popatrzyła się na mnie i Violettę i uśmiechnęła się do nas.
- Oczka ma Twoje. - Powiedziała moja ukochana.
- Ale włosy Twoje. - Odpowiedziałem. Były takiego samego koloru jak mojej żony. Nasze usta złączyły się w delikatnym ale czułym pocałunku. - Ale jak ją nazwiemy?
- Może Isabell? - Zapytała się mnie. Przepiękne imię.
- Przepiękne imię. - Odpowiedziałem, po czym ponownie złączyliśmy nasze usta w tym razem namiętnym pocałunku. Leżeliśmy jeszcze razem tak z jakieś 5 minut. Oboje widzieliśmy, jak Isabell zasypia w moich objęciach. Jestem taki szczęśliwy mając takie cudowne kobiety obok mnie! To skarb. To przecież przeznaczenie sprawiło, że poznałem Violettę.

---------------------------------------------
Oto mój pierwszy one shot xD
Jestem z niego zadowolona, więc mam nadzieję, że wy również :D
Rozdziału już dzisiaj jednak nie będzie, bo za długo zajęło mi czasu pisanie tego cuda (o ile to można cudem nazwać xd)
Jutro wyjeżdżam i wracam za tydzień w piątek, więc za tydzień spodziewajcie się kolejnego rozdziału :D
A co do dzisiejszego odcinka, to czekam na beso Leonetty :D
Raczej nie pojawi się, bo w ostatniej chwili się pewnie ogarną :/
Na pierwsze beso Leonetty w 2 sezonie musimy jeszcze raczej poczekać. Oglądając filmik zza kulis jak kręcili Violettę, to widziałam Vilu i Diego chodzących za ręce po mieście, kiedy ma ona na sobie różowy kostium (podobny do tego którym miała podajże w 8 odcinku 2 sezonu). Dopiero po tym stroju (tak, orientuje się po strojach co kiedy będzie xd) chyba możemy się spodziewać pierwszego beso Leonetty w 2 sezonie :/ ...
Dobra, jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że dojdzie do tego beso jednak w 70 odcinku :D :D
Czekam na wasze opinie dot. mojego pierwszego One shot'a :D
No i do zobaczonka za tydzień! :*

xAdusiax

11 komentarzy:

  1. Super one shot...ten poród przypomina mi trochę ostatni odcinek "jestes moim zyciem" XD
    Ale naprawde, cudowne<333

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny One Shot, serio jestem zachwycona! Miłego wyjazdu czy czegoś tam (nie wiem gdzie ty jedziesz XD) :) Ja też zapraszam na One Shota u mnie i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny ;***
    Świetny Ci on wyszedł
    Czekam na więcej i zapraszam do siebie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny one shot z resztą jak opowiadanie ;) Czekam na kolejny rozdział i też wyczekuję pierwszego pocałunku Leonetty w 2 sezonie :* 70 odcinek był boski chodziarz nie było pocałunku Leonetty ale był pocałunek Naxi <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział i poweim ci ze w 70 odc nie dojdzie do tego pocałunku bo viola sie ogarnie :p

    OdpowiedzUsuń
  6. To było genialne, wzruszyłam się na końcu<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Wszystko fajnie tylko 2 rzeczy
    1. Po urodzeniu dzieci nie mają włosów!!!
    2. A uśmiechaja sie dopiero po ok.1-2 miesiącach!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny ale ma dwie uwagi:
    po 1 noworodki tuż po urodzeniu nie mają włosów. Zaczynają rosnąć później
    po 2 Moim zdaniem jest trochę przesłodzony szczególnie jeśli chodzi o te piosenkę. Ale to tylko moja opinia
    Clove

    OdpowiedzUsuń